1 lutego 2015

Zamek w Szydłowie

Zamek królewski wkomponowany jest w średniowieczne miejskie obwarowania Szydłowa, leży na skarpie ponad doliną rzeczki Ciekącej. Wzniesiony w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego. Główny budynek zamkowy zbudowano w stylu gotyckim z elementami wczesnorenesansowymi. Był to dwukondygnacyjny budynek na rzucie prostokąta z kwadratowym ryzalitem od południa, w którym mieściła się kaplica zamkowa. Wewnątrz znajdowały się pomieszczenia na dwóch kondygnacjach o drewnianych stropach. Górną kondygnację od strony murów nazwano Salą Rycerską. Sala Rycerska obfituje w pozostałości świetnego niegdyś wystroju architektonicznego. Są tu widoczne resztki kamiennych obramowań okien i portali.

Zamek został zniszczony w czasie szwedzkiego potopu i później w trakcie wojny północnej. W 1723 r. starosta Józef Załuski odnowił zamek, na elewacji budynku bramowego umieścił z tej okazji swój kartusz herbowy. Pod koniec XVIII w. zamek został opuszczony przez mieszkańców, co spowodowało jego powolną destrukcję w XIX wieku. W tym okresie był wykorzystywany przez pewien okres jako stajnia.

W kulminacyjnym punkcie wzgórza, w północno-zachodnim narożu zamku stała cylindryczna kamienna wieża, ale zachowały się jedynie jej fundamenty. Na tych ruinach wzniesiono później piętrowy budynek nazywany Skarbczykiem. Obecnie mieści się w nim Muzeum Regionalne. Bramę Zamkową stanowi piętrowy budynek, murowany z kamienia, przez który prowadzi przejście na teren dziedzińca zamkowego. 

Na dziedzińcu zamkowym od kilku lat można podziwiać rzeźby królów Polski.









Brama

Skarbczyk




Rzeźby królów Polski








Synagoga w Szydłowie

Osadnictwo żydowskie w Szydłowie rozpoczęło się prawdopodobnie w II połowie XIV wieku kiedy to istniała w mieście niewielka grupa Żydów cieszących się prawami Statutu Kaliskiego, potwierdzonymi przez Kazimierza Jagiellończyka. Szybki i dynamiczny rozwój miasta sprawił, że ludność żydowska napływała coraz liczniej i w wieku XVI Szydłów był już siedzibą jednego z sześciu okręgów administracyjnych gmin krakowsko-sandomierskich. 

Synagoga w Szydłowie jest najstarszą zachowaną synagogą w województwie świętokrzyskim i jedną z najstarszych w Polsce. Powstała w latach 1534-1564. Synagoga ma charakter obronny. Wieńczy ją późnogotycka attyka w kształcie blankowania. Potężne mury z przyporami, pomiędzy którymi wykonano wąskie, półkoliście zakończone okna. Od strony zachodniej dobudowano w wieku XVIII babiniec połączony z salą modlitewną niewielkimi półkolistymi oknami. Babiniec to murowano-drewniana budowla o specyficznym dla żydowskiej architektury charakterze. Białe mury parteru z niewielkimi okienkami i drzwiami wejściowymi odcinają się od poczerniałego drewna konstrukcji babińca zajmującego wyższą kondygnację i przytulonego połaciami dachu do korpusu bóźnicy. Sala modlitwy synagogi jest znacznie obniżona w stosunku do poziomu otaczającego budowlę terenu. Nakryta jest sklepieniem kolebkowym z lunetami, które tworzą widoczne z zewnątrz okna. Wschodnią ścianę Sali modlitewnej zdobi kamienny aron-ha-kodesz ze zdobieniami. 

Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali wnętrze synagogi i następnie umieścili w niej magazyn broni i żywności. Po zakończeniu wojny budynek chwilowo pełnił rolę kina, następnie w stanie ruiny stał opuszczony przez wiele lat. W 1967 roku decyzją ówczesnych władz budynek synagogi został przeznaczony na Gminny Dom Kultury. W 1978 roku na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków przeprowadzono remont budynku. Synagogę odbudowywano w oparciu o przekazy ikonograficzne i zachowane inwentaryzacje, co pozwoliło przywrócić budynkowi oryginalny wygląd.

Obecnie w synagodze znajduje się muzeum, można w nim oglądać eksponaty związane z kulturą Żydów szydłowieckich. Znajduje się tutaj również cztero metrowy posąg Mojżesza trzymającego tablicę z Dekalogiem, a także 18 płaskorzeźb w brązie przedstawiających sceny ze Starego Testamentu autorstwa profesora Gustawa Zemły.










Legenda o Pielgrzymie Świętokrzyskim

Legenda jest związana z kamienną figurą, stojącą w Górach Świętokrzyskich, w Nowej Słupi, na początku Drogi Królewskiej prowadzącej do klasztoru na Świętym Krzyżu. Opowiada o sławnym, walecznym rycerzu, którego zarozumiałość i pycha zostały ukarane. Rycerz ów żył przed wiekami i wsławił się niezwykłą odwagą i męstwem w wielu wojnach. Gdy już porzucił żołnierskie rzemiosło postanowił pielgrzymować do wszystkich cudownych miejsc na świecie. Pielgrzymkę swoją zamierzał zakończyć w świętokrzyskim klasztorze. Kiedy przybył do Nowej Słupi, chwalił się jej mieszkańcom, że jest najbardziej pobożnym człowiekiem na ziemi, a w godzinę śmierci jego dusza powędruje prosto do raju. Drogę od rynku osady do klasztoru postanowił przebyć na kolanach. Powoli wspinał się po kamiennej ścieżce na stok Łysej Góry. Obok szli mieszkańcy Nowej Słupi i podziwiali niezwykła wytrwałość wędrowca. Gdy dotarli razem do skraju puszczy, usłyszeli bicie dzwonów w odległym o dwa kilometry klasztorze. Zatrzymali się zdziwieni, bo nie była to pora nabożeństwa. Pielgrzym rzekł z pychą, że dzwony same biją na jego powitanie, oddając mu cześć. Gdy tylko powiedział te słowa, zmienił się w kamienny posąg, ku przerażeniu obserwatorów. Od tej pory kamienny posąg pielgrzyma pokutuje za grzech zarozumiałości. Co rok porusza się o ziarnko piasku w stronę klasztoru. Gdy tam dotrze, nastąpi koniec jego pokuty, ale też i koniec świata.





"Wzgórze Barbarka" z kapliczką św. Barbary

"Wzgórze Barbarka" z kapliczką znajduje się przy drodze z Bodzentyna do Suchedniowa, między wsiami Michniów a Wzdół Rządowy. Niegdyś patronowała mieszkańcom okolicznych wsi wydobywającym rudę żelaza. Dziś święta Barbara w kapliczce przypomina dawne tradycje górnicze w Górach Świętokrzyskich. Kapliczkę na wzgórzu wznieśli w połowie XIX wieku górnicy z Siekierna, którzy codziennie przemierzali tę trasę do Suchedniowa. Na terenie parafii Wzdół działało siedem rudnic wytapiających żelazo. Stefan Rachtan, prezes Towarzystwa Przyjaciół Bodzentyna, uważa, że kapliczka jest dwa wieki starsza i została zbudowana w miejscu, gdzie pierwotnie stała drewniana kapliczka. Przed wojną figurę świętej Barbary wyrzeźbił z drewna Paweł Białek ze Wzdołu, nauczyciel rysunków w seminarium nauczycielskim w Bodzentynie. Zastąpiła kamienny posąg patronki górników, który trafił do jednego z gospodarzy we Wzdole. Po kradzieży "drewnianej" św. Barbary do kapliczki wróciła "kamienna".

Z kapliczką wiążą się różne tajemnicze opowieści i legendy. Jedna z nich opowiada o dziedzicu Łomna, który usłyszał tam bicie dzwonów. Podróżująca z nim żona usłyszała dopiero wtedy, gdy dotknęła swoją nogą nogi męża. Potem razem postanowili zbudować kaplicę. Inna wersja mówi, że kapliczkę zbudował dziedzic w podzięce za ocalenie z wypadku. Jego konie bardzo wystraszyły się bowiem czegoś w tym miejscu i wywróciły bryczkę. Jako wiarygodną przytacza się historię o tym, że przed powstaniem styczniowym Jan Dawidowicz poślubił tam Honoratę Głazowską. Potem poprowadził on oddział powstańców z Suchedniowa do ataku na Bodzentyn. 

W czasie powstania albo jeszcze wcześniej pod kapliczką miał zostać zakopany wielki skarb. Przed wojną jeden z wojskowych go poszukiwał. Nie wiadomo, z jakim skutkiem, ale ślady kopania zostały. O skarbie mówi też legenda gdzie czterech braci uciekających przed Szwedami albo jeszcze Tatarami miało zakopać na górze ukryte w trumnie kosztowności, a na tym miejscu wybudować kaplicę. 

Ze wzgórza rozciąga się widok na pasmo Klonowskie gór Świętokrzyskich.